Od zawsze spędzam wakacje na łonie natury. Jeszcze kilka lat temu pod namiotem, a ostatnio kamperem.
Lata lecą i człowiek potrzebuje trochę luksusu ;-)
Trudno napisać, że 30 letni kamper jest luksusowy, ale ma wszystko co powinien mieć, aby poczuć się jak w domu.
Jednym z kluczowych problemów współczesnego karawaningu jest znalezienie odpowiedniego miejsca do postoju. W zasadzie mamy dwie drogi - pierwsza to różnego typu kempingi, druga to szukanie ciekawych miejsc postojowych na własną rękę, najczęściej na łonie natury.
Problem w tym, że nie wszędzie można stanąć, a w miejscowościach turystycznych jest to praktycznie niemożliwe poza wyznaczonymi miejscami.
Na FB i innych portalach społecznościowych powstało mnóstwo różnego typu grup w których można wymienić się doświadczeniami i poznać wiele ciekawych miejsc. Do niedawna byłem członkiem jednej z (chyba) największych i najpopularniejszych. Grupa prywatna, a więc właściciel ma prawo traktować użytkowników według uznania. Nie będę wymieniał nazwisk i nazwy grupy bo nie o to chodzi, ale nie ukrywam, że jestem poirytowany. Do tego stopnia, że rozważam utworzenie własnego projektu. Zupełnie bezpłatnego i otwartego, a nie z mapką "premium" za 25 zł. Kwota niby nie duża, ale przecież mapka powstaje dzięki zaangażowaniu wszystkich grupowiczów (no prawie), a płacenie co roku za coś co w większości dostępne jest w innych serwisach bezpłatnie wydaje się absurdalne.
Zawsze staram się prowadzić dyskusję rzeczową i kulturalną. Moderatorowi nie spodobało się, że jeden z użytkowników zasugerował sprecyzowanie pytania o propozycję "wymarzonej miejscówki" na Śląsku, którą ja poparłem. Próbowałem tłumaczyć, wyjaśniać, ale do tej pory mam wątpliwości czy moderator zrozumiał sens wypowiedzi i fakt, że Dolny Śląsk to też Śląsk. Paradoksalnie człowiek mieszka chyba we Wrocławiu ;-) Ostatecznie moje argumenty chyba przerosły go i odpowiedział jak to sam ujął "w 100% skutecznie", czyli usuwając mnie z grupy.
Trochę prymitywnie, trochę śmiesznie, ale przede wszystkim głupio, bo przy takiej liczbie grup alternatywnych dla mnie żadna strata. Żeby było śmieszniej z grupy usunięta została również moja znajoma za... polubienie mojego wpisu.
I to zostawię bez komentarza.

Ja w dzieciństwie z rodzicami i siostrą jeździliśmy zawsze pod namiot. Do dziś miło wspominam ten czas. Teraz obiecałam swoim córkom, że pojedziemy kiedyś właśnie pod namiot. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńZdecydowanie polecam! Dla dzieci to wyjątkowa przygoda i przeżycie. Ja wprawdzie zaczynałem dopiero jako nastolatek z kolegami w górach czy na rowerze, ale mój syn nie zna innego sposobu spędzania wakacji ;-)
Usuń