czwartek, 20 lutego 2025

Karawaning na "dziko"

Od zawsze spędzam wakacje na łonie natury. Jeszcze kilka lat temu pod namiotem, a ostatnio kamperem.

Lata lecą i człowiek potrzebuje trochę luksusu ;-)

Trudno napisać, że 30 letni kamper jest luksusowy, ale ma wszystko co powinien mieć, aby poczuć się jak w domu. 

Jednym z kluczowych problemów współczesnego karawaningu jest znalezienie odpowiedniego miejsca do postoju. W zasadzie mamy dwie drogi - pierwsza to różnego typu kempingi, druga to szukanie ciekawych miejsc postojowych na własną rękę, najczęściej na łonie natury. 

Problem w tym, że nie wszędzie można stanąć, a w miejscowościach turystycznych jest to praktycznie niemożliwe poza wyznaczonymi miejscami. 

Na FB i innych portalach społecznościowych powstało mnóstwo różnego typu grup w których można wymienić się doświadczeniami i poznać wiele ciekawych miejsc. Do niedawna byłem członkiem jednej z (chyba) największych i najpopularniejszych. Grupa prywatna, a więc właściciel ma prawo traktować użytkowników według uznania. Nie będę wymieniał nazwisk i nazwy grupy bo nie o to chodzi, ale nie ukrywam, że jestem poirytowany. Do tego stopnia, że rozważam utworzenie własnego projektu. Zupełnie bezpłatnego i otwartego, a nie z mapką "premium" za 25 zł. Kwota niby nie duża, ale przecież mapka powstaje dzięki zaangażowaniu wszystkich grupowiczów (no prawie), a płacenie co roku za coś co w większości dostępne jest w innych serwisach bezpłatnie wydaje się absurdalne.

Zawsze staram się prowadzić dyskusję rzeczową i kulturalną. Moderatorowi nie spodobało się, że jeden z użytkowników zasugerował sprecyzowanie pytania o propozycję "wymarzonej miejscówki" na Śląsku, którą ja poparłem. Próbowałem tłumaczyć, wyjaśniać, ale do tej pory mam wątpliwości czy moderator zrozumiał sens wypowiedzi i fakt, że Dolny Śląsk to też Śląsk. Paradoksalnie człowiek mieszka chyba we Wrocławiu ;-) Ostatecznie moje argumenty chyba przerosły go i odpowiedział jak to sam ujął "w 100% skutecznie", czyli usuwając mnie z grupy.

Trochę prymitywnie, trochę śmiesznie, ale przede wszystkim głupio, bo przy takiej liczbie grup alternatywnych dla mnie żadna strata. Żeby było śmieszniej z grupy usunięta została również moja znajoma za... polubienie mojego wpisu. 

I to zostawię bez komentarza.

2 komentarze:

  1. Ja w dzieciństwie z rodzicami i siostrą jeździliśmy zawsze pod namiot. Do dziś miło wspominam ten czas. Teraz obiecałam swoim córkom, że pojedziemy kiedyś właśnie pod namiot. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie polecam! Dla dzieci to wyjątkowa przygoda i przeżycie. Ja wprawdzie zaczynałem dopiero jako nastolatek z kolegami w górach czy na rowerze, ale mój syn nie zna innego sposobu spędzania wakacji ;-)

      Usuń